Kolejny nasz wyjazd w tym niezawodnym, legendarnym już składzie – tym razem padło na Mazury. Za rok… kto wie, może góry (o ile wszyscy zdążą się zregenerować 😄).
Pięć dni to jednak kawał czasu, ale ku zaskoczeniu wszystkich – nikt nie chciał wyjeżdżać z lasu. Jedzenie było tak dobre, że teoretycznie powinniśmy wrócić ciężsi… ale nasi opiekunowie skutecznie temu zapobiegli, fundując nam moc atrakcji oraz spacer na lody liczący ponad 6 km (czyli lody zostały oficjalnie odchodzone).
Były chwile relaksu i pełnego resetu, były też momenty wzmożonej aktywności, kiedy zastanawialiśmy się, czy to jeszcze wycieczka, czy już przygotowania do olimpiady sportowej. Nie zabrakło też czasu na tańce, śmiech i wspomnienia, które będą wracały jeszcze długo.
Mazury – było pięknie, było wesoło i zdecydowanie za krótko!


